Strona główna Co nowego ? Produkty Cennik Sprzedaż FAQ Do Pobrania Testy Kontakt


Potwierdzeniem wysokiej jakości naszych urządzeń są opinie użytkowników oraz wyniki testów wykonanych przez recenzentów wydawnictw audiofilskich.

Test stereofonicznego wzmacniacza mocy AS125 w Highfidelity.pl
- http://highfidelity.pl/@main-1590&lang=

Test przedwzmacniacza TP 02 w Highfidelity.pl
- http://highfidelity.pl/@main-1590&lang=

Test przedwzmacniacza TP 01 w Highfidelity.pl
- http://highfidelity.pl/@main-1590&lang=

Test monobloków AM400 w Highfidelity.pl
- http://highfidelity.pl/@main-1402&lang=

Dyplom "BEST PRODUCT 2010" dla wzmacniacza AS250 od Highfidelity.pl
- http://highfidelity.pl/foto_testy/1012/nr2010/Audiomatus_AS250.pdf


Test stereofonicznego wzmacniacza mocy AS250 w Highfidelity.pl
- http://highfidelity.pl/@main-520&lang=

Test stereofonicznego wzmacniacza mocy AS500 w Highfidelity.pl styczeń 2010
- http://highfidelity.pl/@main-242&lang=

Dyplom "BEST PRODUCT 2008" dla przedwzmacniacza PP03 i monobloków AM500R od Highfidelity.pl
- http://www.highfidelity.pl/artykuly/0812/nr2008/audiomatus.pdf

Opinie użytkowników naszych urządzeń na forum www.audiostereo.pl
- http://www.audiostereo.pl/audiomatus-436.html

Test przedwzmacniacza PP03 i monobloków AM500R w Highfidelity.pl wrzesień 2008
- http://www.highfidelity.pl/artykuly/0809/audiomatus.html

Wzmacniacze AM250 ver. R otrzymały Nagrodę Roku 2006.
- http://www.highfidelity.pl/artykuly/0612/nr.html
- http://www.highfidelity.pl/artykuly/0612/nr/10.html


Magazyn hi-fi 3/2006 miesięcznik HiFi i Muzyka wrzesień 2006
Audiomatus AM250 ver.R.
Redaktor Alek Rachwald napisał m. in:
"Z zewnątrz monobloki AM250 robią bardzo dobre wrażenie."
"Na bazie monobloków można skonstruować bardzo dobrze brzmiący zestaw w którym będą one najtańszym elementem."
Tytuł "Wyróżnienie miesiąca" przyznany naszym wzmacniaczom AM250 w marcu 2006r. przez miesięcznik internetowy HighFidelity Online - recenzent Redaktor Wojciech Pacuła.
- http://www.highfidelity.pl/artykuly/0603/audiomatus.html

Nieformalny test wykonany przez Redaktora miesięcznika Audio, Pana Adama Mokrzyckiego.

Poniżej zamieszczamy wyniki nieformalnego testu wykonanego przez Redaktora miesięcznika Audio, Pana Adama Mokrzyckiego. Tekst ten pierwotnie opublikowany został w dziale "Opinie" na forum internetowym audiostereo.pl. Tekst ten publikujemy za zgodą autora.

Plusy:
Świetna przestrzeń, stereofonia, szybkość, precyzja, bas, przejrzysta góra. Minusy: Cień schłodzeia średnicy.

Opinia:

Audiomatus zrobił na mnie doskonałe wrażenie, jeszcze zanim włączyłem go do prądu. Czym ? Jakościa wykonania i wręcz pedantycznym przywiązaniem uwagi do najmniejszych nawet szczegółów.

Zacznijmy od opakowania. Audiomatus posiada perfekcyjnie wykonane pudełko. Niby rzecz oczywista, żyjemy ostatecznie w XXI wieku, ale jakoś wiekszość polskich producentów ma do tej pory z tym problem. Pudełek najczęściej nie ma wcale, a jak już są to są zazwyczaj robione niedbale, na kolanie z pogietego kartonu i kilku kawałków styropianu wrzuconych w mniejszym lub wiekszym nieładzie artystycznym. Oczywiście kawałków obszarpanych, bo o eleganckim cięciu piłą termiczną styropianu nie ma mowy.

Co innego karton Audiomatusa. Od razu widać, że robiony na miarę w jakiejś specjalistycznej firmie, profesjonalnie przyciety i poskładany, w środku zaś odpowiednio wyprofilowane pod wzmacniacz "łoże" ze styropianu. Nawet na kabel sieciowy i instrukcję przygotowano specjalne zagłębienie. Kabel sieciowy oczywiście nienagannie opakowany folią, aby podczas transportu nie grzechotał. Zadbano nawt o takie szczegóły jak niewielkie wkładki unieruchamiające wzmacniacz, wyłosone cieniutką warstwą pianki. Wszystkie równiutko przyciete i idealnie pasujce na swoje miejsca. No po prostu cud-malina.

Kolejna niezwykła sprawa - instrukcja obsługi. Nie tylko że JEST, co samo w sobie ponownie jest rzeczą niezwykłą, ale jest też dobrze opracowana i estetycznie wykonana. Niby rzecz prosta tylko dlaczego większość producentów, a nawet dystrybutorów o tym zapomina?

Wreszcie sam wzmacniacz - wykonany z nie mniejszym pietyzmem niż karton, w którym do mnie przyjechał. Dostępne są dwie wersje wzmacniacza - z panelem frontowym wykonanym z aluminium i z drewna. Do mnie trafiła ta druga wersja, oferowana od niedawna w sprzedaży jako alternatywa. Od wersji aluminiowej, którą możecie zobaczyć na stronie, różni się zasadniczo, bowiem nie posiada absolutnie żadnych napisów ani grafiki - jedynym wyróżnikiem jest płaska czerwona dioda w złotej oprawie.

Wiem, że brzmi to trochę jak gejowski barok, ale wierzcie mi - w rzeczywistości wcale tak nie jest. Wykonanie tak banalnego z pozoru elementu jakim jest dioda jest tu doprawdy (zegar)mistrzowskie, z precyzja godna bizuterii, a nie wzmacniacza. Do tego dioda nie jest okrągła - tylko płaska i licuje ze swoja okrągłą, złotą ramką. Równie dobrze wykonany jest sam panel - dawno nie widziałem tak perfekcyjnie wykonanego kawałka drewna. Jest ono idealnie gładkie, tak na swojej powierzchni jak i na wszystkich krawędziach i do tego pokryte nieskazitelną politurą. Po prostu klasa sama dla siebie.

O perfekcyjnym wykonaniu tylnego panelu, z pełnymi oznaczeniami wszystkich wejść i wyjść, znaczkiem CE i różnymi "cautionami" i piorunikami nie wspomnę, bo w tym momencie jest to już chyba oczywiste.

Pozwoliłem sobie rozkręcić jeden z monobloków aby zobaczyc jak jest wykonany w środku i tu też nie spotkał mnie zawód - kabelki równiusieńko położone i poupinane, wszystko zrobione czysto i schludnie. O budowie elektronicznej ciężko tu w zasadzie mówic, bo cały wzmacniacz to tak naprawde jedna duża gotowa płytka ICEpower 250ASP, zajmująca ok 1/2 powierzchni obudowy. Jedyną modyfikacja wprowadzona przez producenta jest wypełnienie białym silikonem przestrzeni pomiędzy poszczególnymi kondensatorami, co jak rozumiem ma służyć zmniejszeniu zjawiska mikrofonowania.

Na początku muszę powiedzieć to, co odkryłem i co mnie trochę przeraziło - Audiomatus dosłownie ośmieszył moje Bel Canto eVo 4 mk II. Do tej pory był to dla mnie wzorcowy wzmak w kategorii do 15.000zł, który pod pewnymi względami był konkurencyjny nawet do znacznie droższych urządzeń. Zresztą nie tylko dla mnie - wystarczy wspomnieć całą masę entuzjastycznych recenzji i wyróżnień, jakie eVo otrzymał na całym świecie, łącznie z zakwalifikowaniem go do Klasy A Stereophile'a.

A mimo to, nie potrafię znaleźć choćby jednej dziedziny brzmienia, w którym eVo było by lepsze od bazującego na ICEpowerze Audiomatusa. Tak, jest aż tak źle. Nie dziwcie się więc, że z tą recenzją zwlekałem aż tak długo.

Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłem uwagę jest stereofonia, a konkretnie oddanie głębi i gradacja planów. BelCanto jest pod tym względem troche ograniczony, głębia nie jest tu tak dobrze wyczuwalna, plany zbyt bardzo na siebie nachodzą, a pierwszy plan jest odrobinę wypchnięty przed kolumny. Co innego Audiomatus - głębia jest porównywalna do tego, co prezentowały najlepsze z końcówek mocy, które miałem u siebie do tej pory w domu, a których ceny dochodziły do 100.000zł (BAT VK-150SE). To samo dotyczy szerokości sceny, do której również pasuje określenie - World Class. Lokalizacja mogłaby być jeszcze bardziej precyzyjna, ale to dopiero zauważyłem jak podłączyłem Krella 300cx (45.000zł).

Idźmy dalej. Dynamika, precyzja i świetny bas. To chyba cecha wspólna wszystkich wzmacniaczy pracujących w klasie D. We wszystkich tych aspektach brzmienia, wzmacniacze prezentują ponadprzeciętny poziom, który ciężko osiągnąć tradycyjnym konstrukcjom pracującym w klasie A czy A/B, nie wspominając już urządzeń lampowych. Wzmacniacze te są super szybkie, precyzyjne i mają świetny PRAT. Pod tym względem Audiomatus był dużo lepszy niż lampowy BAT i Nagra VPA (ok 80.000zł) - wyraźnym punktem oporu był dopiero Krell 300cx. Bel Canto nie był tu co prawda gorszy, ale nie był też lepszy, i to mimo 3 krotnie większej mocy. Doprawdy jest to dość niesamowite, co potrafią wyprawiać te wzmacniacze z głośnikiem niskotonowm - szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę, miniaturowe wymiary wzmacniacza i jeszcze mniejszą wagę. Mały - ale wariat :-)

Jeżeli chodzi o jakość góry, to Audiomatus bezwzględnie wygrywa z eVo. Góra, jak słusznie zauważył Srajan Ebaen z 6moons, który również przez długi czas używał eVo i miał okazję porównać go do wzmacniaczy na ICEpowerze, jest po prostu bardziej otwarta i przejrzysta. Więcej szczegółów, więcej powietrza. Dopiero Plinius SA102 (18.000zł) pokazał tu odrobinę więcej, ale jest to wyjątek w tej klasie wzmacniaczy, a nie reguła.

I na koniec największe zaskoczenie - średnica. eVo - mimo że grał niezwykle gładkim dźwiękiem (kolejna cecha wspólna wzmacniaczy klasy D) - to miał jednak trochę wycofaną, szczupłą średnicę. Audiomatus był tu o niebo lepszy. Średnica jest pełniejsza, cieplejsza - jednym słowem bardziej naturalna. W dalszym ciągu - gdy porównamy go do ewidentnie ocieplonego Pliniusa SA102 czy grającego bardzo gęstym dźwiękiem Krella 300cx - znajdziemy tu cień schłodzenia, pewien białawy nalot, ale jest to zjawisko o niebo mniejsze niż w eVo. W skali "temperaturowej" to jakby przesunąć się z -30'C do -5'C. Jak ciekawostkę podam, że kosztująca 40.000zł Nagra PMA nie była tu wcale lepsza.

Podsumowując - doskonały wzmacniacz do ok 15-20k zł. Nic dziwnego, że Jeff Rowland z takim powodzeniem sprzedaje te same ICEpowery w jubilerskich pudełkach i kosi za to ponad 20k zł. Audiomatus wykonany jest nie gorzej (choć na pewno inaczej) i kosztuje przy tym 4x mniej.

Jeżeli nie jest to okazja - to nie wiem, co to jest.


Link do oryginalnego tekstu:
- http://www.audiostereo.pl/Audiomatus_AM250_wzmacniacze_stereo-436-1548-2.html